Długo czekaliśmy na kontynuację „Harrego Pottera”, ale warto było…

harry-potter-i-przeklete-dzieckoPrzede wszystkim trzeba zacząć od tego, że „Harry Potter i przeklęte dziecko” to sztuka teatralna. Czytamy więc przede wszystkim scenariusz. Nie ma tu opisów sytuacji, opisów przyrody e.t.c., a tylko same dialogi. Od czasu do czasu pojawiają się didaskalia. Jest to może dla czytelnika (przez pierwszych kilka stron) małe „utrudnienie”, bo trzeba się trochę przyzwyczaić do tekstu, ale potem…!

Historia dzieje się wiele lat po pokonaniu Voldemorta. Dzieci ówczesnych głównych bohaterów trafiają do szkoły w Hogwarcie. Jedyne, co mogę zdradzić to, że syn Harrego i Ginny, Albus, zaprzyjaźnia się z synem Malfoya, Scorpiusem. Dzieje się to w zasadzie na samym początku książki, więc za wiele nie opowiedziałem, a scena jest dość podobna sytuacji, kiedy to Harry w „pierwszym tomie swoich przygód”  zaprzyjaźnił się w pociągu Ronem.

Reszta historii? Nie, nie, fabuły nie będę opowiadał, ale dzieje się dużo, bardzo dużo. Jest mrocznie i efektownie. Od czasu do czasu w opisach scen (wszak czytamy scenariusz) pojawiają się informacje typu – „Nad widownią unoszą się Dementorzy”. Biorąc pod uwagę, że jest to sztuka teatralna, jak wiele się dzieje, jak szybko po sobie następują sceny i jakie efekty pojawiają się w scenariuszu, to przedstawienie musi robić gigantyczne wrażenie. Sama książka jest świetna, czyta się szybko (3-4 godziny) i wrażenie z lektury jest porażające. A co dopiero wystawiona na deskach teatru sztuka?

Pomimo tego, że J.K.Rowling pewnie zmęczyła się już trochę Harrym Potterem, warto było czekać na ten scenariusz. Oj warto.

Reklamy